Dżuma panująca na Śląsku w 1680 roku sprawiła, że 14 kwietnia tego roku w Kościele Pokoju po raz pierwszy zarządzono Dzień Pokuty i Modlitwy.
Wkrótce potem zaostrzono zasady: latem przy bramie na Plac Pokoju ustawiono warty, które wpuszczały jedynie osoby ze specjalnymi przepustkami. Była to próba ograniczenia ryzyka związanego z epidemiami, których Śląsk doświadczał od wieków i które dziesiątkowały ludność. W średniowieczu najbardziej śmiercionośna była dżuma zwana czarną śmiercią, która wygasła w XVIII wieku; potem udręką stała się cholera.
Chorych izolowano, ich domy oznaczano farbą, zmarłych od razu grzebano poza murami, chroniono się maskami, obwiązywano nos i usta płótnami nasączonymi bakteriobójczym wywarem z czosnku, piołunu, szałwii. Zawieszano działalność urzędów, a także kościołów.

W prawie 370-letniej historii parafii ewangelicko-augsburskiej w Świdnicy dwa razy odwołano nabożeństwa z powodu zarazy: w 1736 r., w czasie cholery i w 2020 r., podczas pandemii COVID-19. W związku z zagrożeniem koronawirusem Kościół Pokoju został zamknięty i dla turystów, i dla wiernych. W niedzielę 22 marca odprawiono pierwsze nabożeństwo online z niemal pustego kościoła, w którego ławkach umieszczono zdjęcia parafian.
