Drewno nie może czekać

Kościół Pokoju jest dla nas nieustającą szkołą; wciąż napotykamy na kolejne wyzwania i uczymy się nowych rozwiązań. Robimy, co w naszej mocy, żeby zapewnić jak najdłuższe życie wszystkim opracowywanym fragmentom – opowiada Ryszard Wójtowicz podsumowując 2020 rok.

W ramach POiŚ udało się przeprowadzić wiele prac w Hali Ołtarzowej. Na piętrze odnowiono chór szkolny z 1708 r. i przylegającą do niego lożę krawców z 1718 r., z bogato zdobionym licem, natomiast na parterze urodę odzyskała loża pastorska. Przywrócono barwy polichromiom i marmoryzacjom oraz zamontowano w niej złoconą kratkę, która służyła za ozdobę i osłonę. Równolegle trwały końcowe prace przy pięciu lożach na parterze w Hali Zmarłych i Hali Polnej. Wciąż są naprawiane stropy i słupy w północnej części kościoła, która jest najbardziej zniszczona. Zbliżają się ku końcowi kompletne prace przy 138 ławkach, głównie na parterze w północnej i zachodniej oraz południowo-zachodniej części kościoła, a także na chórze szkolnym.

Cenne są zwłaszcza te, które przetrwały z pierwszego wyposażenia kościoła i są niemal jego rówieśniczkami. Konserwacji poddano14 z wszystkich 27 zewnętrznych drzwi (w tym osiem z POiŚ i sześć z funduszy MKiDN). Spękane i zbutwiałe drzwi okazały się szczególnie trudnym zadaniem dla konserwatorów, ponieważ są narażane na szarpnięcia i na stały kontakt z zewnętrznymi czynnikami atmosferycznymi, które je osłabiają. Udało się dobrać specjalne kleje i farby odporne na te niesprzyjające warunki. Na kolejnych etapach odsłonięto także numery i dorobiono lub wyreperowano okucia i zamki.

– To była składanka z trzech elementów: mocno zniszczone fragmenty oryginalne, części naprawiane w minionym okresie i zupełnie nowe – objaśnia konserwator.

Niezależnie od harmonogramu POiŚ specjaliści pracowali także przy stronie południowej we wnętrzu kościoła. Dzięki funduszom z MKiDN ocalono kolejną z lóż Hochbergów, tym razem należącą do linii z Roztoki oraz lożę kupieckiej rodziny Crusius. Wszystkie fragmenty są oczyszczane i dezynfekowane, wzmacnia się ich strukturę, usuwa wtórne nawarstwienia, uzupełnia ubytki drewna, warstw malarskich i pozłotniczych oraz zabezpiecza całość. 30-osobowy zespół pracował w szybkim tempie, żeby nadrobić zaległości po przymusowym postoju spowodowanym w marcu i kwietniu przez lockdown.

 

– COVID wybił nas z rytmu, ale w maju powróciliśmy z impetem. Pandemia zmieniła nasz system pracy: podzieliliśmy zadania tak, żeby konserwatorzy byli w dystansie, na odległych stanowiskach, w pełnym reżimie sanitarnym – mówi szef zespołu.

Jego zdaniem po zakończeniu projektu POiŚ w przyszłym roku, wnętrze będzie odrestaurowane dopiero w 40 procentach. Mimo intensywnej konserwacji, która trwa od dziesięciu lat, prace nie są nawet na półmetku i nie mają szans na kontynuację: właśnie okazało się, że nie została przyznana dotacja w obecnym rozdaniu środków norweskich.

– Żałujemy, że przyjdzie nam się rozstać z tym miejscem. Przez lata gruntownie poznaliśmy jego potrzeby, mój zespół jest świetny merytorycznie i sercem zaangażowaliśmy się w ratowanie Kościoła Pokoju – mówi pan Ryszard. Podkreśla, że bogate wnętrze świątyni to ponad 2 000 000 dm kw. powierzchni dzieł sztuki XVII i XVIII w.

– To tak jakby mówić o 20 tys. zniszczonych obrazów na drewnie, które nieustannie są dewastowane przez owady i bakterie – dodaje. – Niektóre elementy bezpowrotnie rozsypują nam się w ręku. Potrzeba kolejnych środków i olbrzymiej determinacji, żeby je uratować. My możemy czekać, ale drewno – nie.

Print your tickets